Kwiatki na start
Janusz Wójcik (debiutant z Samoobrony), z zawodu trener piłkarski nawykły do wielkich emocji, przed ślubowaniem na posła miał najzwyczajniejszą tremę: – Miałem przed sobą tekst ślubowania, ale im bliżej była moja kolej, tym bardziej skakało mi tętno. Nastrój jest ogólnie wzniosły – posumował atmosferę pierwszej sesji na Wiejskiej.
Pierwsze zaskoczenia
Na to, że piłkarze są w nowym parlamencie zwrócił uwagę Damian Raczkowski (PO). – Zaskoczyło mnie, że takie wielkie brawa dostał mój klubowy kolega Roman Kosecki – mówi.
Trener Wójcik już zapowiedział, że organizuje sejmową drużynę piłkarską. – Koseckiemu zaproponuję, żeby był moim asystentem. To będzie nieźle brzmiało: poseł PO asystentem posła Samoobrony – mówi.
Ale mimo tej uszczypliwości dodaje, że wszyscy, nawet ludzie z opozycyjnych ugrupowań są dla siebie bardzo życzliwi, mimo napięcia przed wyborami prezydenckimi. – Witamy się ciepło, rozmawiamy. Żeby tylko tak całe cztery lata – dodaje.
Romana Czepe zdziwiło wystąpienie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który tak ostro skrytykował poprzedni parlament, ale jeszcze bardziej chyba zaskoczyło go to, że na sali sejmowej nie było gniazdka, do którego można podłączyć laptop.
Podlasie najaktywniejsze
Większość posłów jeszcze organizuje sobie pracę. Czekają aż powstaną biura. Na razie poznają korytarze na Wiejskiej i badają sekrety poselskiej stołówki. Ale poseł Czepe od razu zabrał się do pracy. Jako pierwszy poseł złożył dwie interpelacje.
– Jedna dotyczyła ptasiej grypy – mówi. – Trzeba już teraz przygotować systemowe działania, żeby potem spać spokojnie. Mam wrażenie, że teraz społeczeństwo informują i ostrzegają o tym tylko media, a powinny też odpowiednie służby. Druga dotyczyła prywatyzacji Cargo. Wydaje się, że wykorzystuje ono swoją pozycję monopolisty. Nie wszystko jest jasne, choćby w przypadku Łap i podpisania tam przez ZNTK umowy z Cargo.
Pani, do której zaniósł interpelacje nie bardzo wiedziała, co z nimi zrobić. Byłego rządu już nie ma co angażować, nowego jeszcze nie ma.
Poseł Wójcik na początku chce się zająć podlaskimi drogami. – Po tragedii w Jeżewie jest to sprawa pierwszoprzędnej wagi. Będziemy ją nagłaśniać, choćby przez zbierania podpisów, także tu, w Sejmie – deklaruje.
Damian Raczkowski na razie kończy pracę samorządowca. Chce jeszcze przekazać kilka niedokończonych spraw w białostockim starostwie swoim następcom.
Zestaw posła krawca
Wczoraj posłowie dostali numery swoich miejsc, szafki, niektórzy się już zakwaterowali. Najpopularniejszy jest dom poselski, bo blisko Sejmu i można tam założyć sobie nieformalne biuro. Ale im bliżej końca kadencji, tym więcej posłów przenosi się do miasta – jedni do rodziny, inni, aby prowadzić swobodniejsze życie towarzyskie. Roman Czepe dostał pokój w domu poselskim.
– Wystrój jest skromny, ale mam wszystko, co trzeba. Nawet guziki, igły, nici, taki zestaw posła krawca. Źle bym się czuł, gdybym za pieniądze podatników opływał tu w jakieś luksusy – mówi.
Poseł chce na swojej stronie internetowej umieścić zdjęcia z pokoju, żeby ludzie wiedzieli, jak to wygląda. – Obsługa jest bardzo sympatyczna. Na biurku czekał na mnie kwiatek z życzeniami od personelu. Wręczyłem go pierwszej spotkanej na korytarzu pani – dodaje.
Poseł Raczkowski natomiast zamierza wynająć mieszkanie w Warszawie. Ma miesięcznego synka i chce możliwie jak najwięcej czasu spędzać z rodziną. Poseł Wójcik nie ma z tym problemu, bo od dawna mieszka w Warszawie.