Lechia Gdańsk - Budowlani Łódź 15:39
Choć do świąt mamy jeszcze prawie trzy miesiące, rugbiści Lechii hojnie obdarowywali prezentami swoich przeciwników z Łodzi. Budowlani skwapliwe z nich skorzystali. Zwyciężyli w Gdańsku 39:15, przerywając zwycięską passę drużyny trenera Stanisława Zielińskiego.
Gdańszczanie po pięciu kolejnych sukcesach musieli przełknąć gorycz porażki. Porażki, dodajmy, całkiem zasłużonej. Nieszczęście zaczęło się już w piątej minucie. Krzysztof Hotowski zakończył na gdańskim polu punktowym kontrę gości, zainicjowaną po zbyt krótkim wykopie Macieja Szablewskiego. Wykopy nie wychodziły też Tomaszowi Fedde. Po jednym z nich Hotowski po raz drugi zdobył 5 punktów.
W przerwie meczu trener Zieliński skorygował taktykę i ustawienie drużyny. Na boisku pojawili się Andrzej Potarowicz i Adam Latopolski. Potar zademonstrował kilka ładnych akcji, ale popełnił też jeden poważny błąd. Wcześniej, po akcji gdańskiego młyna, przyłożenie zdobył Rafał Sajur. Lechiści przegrywali 8:17, przeważali i mieli ochotę na zdobycie kolejnych punktów. Podanie Potarowicza przechwycił jednak Hotowski i po raz trzeci zaniósł jajo gdzie trzeba. Ta akcja wyraźnie podcięła skrzydła gdańskim rugbistom, którzy nie potrafili już odzyskać inicjatywy. Pod koniec spotkania Potarowicz wprawdzie zdobył jeszcze jedno przyłożenie, ale losy meczu były dawno przesądzone.
Ta porażka, a zwłaszcza jej rozmiary, mocno komplikuje sytuację rugbistów Lechii w tabeli. Odrobienie wiosną w Łodzi 21 punktów wydaje się mało prawdopodobne. Chcąc utrzymać się w czołowej dwójce, która w play off walczyć będzie o mistrzostwo, lechiści będą musieli szukać lepszego bilansu w bezpośredniej konfrontacji z drużynami Arki i Folca. W takiej dyspozycji, jaką zaprezentowali w spotkaniu z Budowlanymi, będzie im o to bardzo ciężko.